...:::Wisełka:::...


Znalazłeœ noclegi ? SprawdŸ atrakcje.

 

1.Punkt Widokowy

2.Rezerwat Żubrów

3.O Wisełce

Troche o Wisełce

Wisełka, czyli "Wisła Zdrój w miniaturze" to zdecydowanie najbardziej urozmaicony krajobrazowo woliński kurort. Jest tu niemal wszystko - i niedalekie morze, i dwa jeziora, lasy, jak i spadziste stoki, dzięki którym Wisełka mogłaby być także kurortem zimowym (oczywiście gdyby nie śnieg, a raczej jego znacznie mniejsze opady niż w głębi lądu). W Wisełce, która przed wojną nazywała się Neuendorf (a przez parę lat po wojnie na zasadzie kalki językowej Nowa Wieś) zachowało się wyjątkowo dużo zabytkowych pensjonatów z początków XX wieku - część z nich to drewniane wille z piękną snycerką. Proporcję dużych ośrodków wypoczynkowych do mniejszych prywatnych pensjonatów szacuję na oko na 1: 1. Wisełka jest na pewno znacznie mniej zatłoczona niż wszystkie inne kurorty na wyspie Wolin, chociaż i tu naprawdę nie brakuje turystycznej "infrastruktury rozrywkowo-gastronomicznej", czyli barów, pubów, smażalni, a także sklepów. Na wschód od Wisełki znajduje się ekskluzywna, willowa kolonia przy ul. Gryfitów, na malowniczym płaskowyżu ponad szosą, przy lesie. Stamtąd dochodzi się (też ponad kilometr) do pięknej dzikiej plaży.

Plaża: Dla kogoś kto jest leniwy, albo ma kłopoty z chodzeniem, Wisełka może być kiepskim miejscem na letni wypoczynek. Plażę od osady dzielą niemal 2 kilometry!. Ale co to za kilometry - idąc głównym dojściem do plaży przemierza się je wspaniałą aleją przez stary bukowy, a potem młodszy, sosnowy las. Nad samą plażą, w zabytkowych budynkach znajduje się ośrodek kolonijny, na terenie którego działa ogólnodostępny barek i jadłodajnia. Dlatego na plaży można spokojnie spędzić cały dzień, nie wracając do Wisełki. Sama plaża jest naprawdę piękna - leżąca u stóp dość wysokiego klifu, porośniętego u szczytu starym lasem. Morze wydaje się tu być - choć to może być tylko sugestia - czystsze, niż w Dziwnowie, albo Międzyzdrojach.

Jezioro Wisełka. Skręcając przy głównym skrzyżowaniu Wisełki w ulicę Warnowską można przez chwilę poczuć się niemal tak, jak w góralskiej wiosce - zjeżdża ona w dół prawie tak ostro, jak drogi w tej dużej, górskiej Wiśle (wbrew pozorom, nazwa Wisełki nie pochodzi jednak od tej górskiej miejscowości ale od rzeki - nadali ją wsi osiedleńcy z rejonów Płocka). Uliczka dociera w końcu do jeziora Wisełka, by dalej, już jako szosa, ciągnąć się tuż przy jego brzegu. W tym miejscu znajduje się niewielkie, trawiaste kąpielisko, oblegane w ciepłe dni zarówno przez miejscowych, jak i turystów. W przeciwieństwie do morza, tu nigdy nie wieje, a i woda jest znacznie cieplejsza. Ze skarpy ponad kąpieliskiem na jezioro spoglądają domki letniskowe, ośrodka wczasowego "Bielik". W tym właśnie miejscu na wzgórzu przed 1945 rokiem (kiedy Wisełka nosiła jeszcze nazwę Neuendorf) znajdował się folwark i park, z domem administratora i zespołem budynków gospodarczych. Jedyna jego pozostałość to okazałe kasztanowce i stworzona przez nie piękna aleja, prowadząca do ośrodka od wspomnianej stromej uliczki Warnowskiej.

Latarnia "Kikut". Ukryta głęboko w lesie, na jednym z najwyższych klifowych wzgórz latarnia morska jest kolejną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Wyspy- wycieczkę do latarni zaliczają obowiązkowo m.in. wszyscy uczniowie okolicznych szkół. Potem zresztą wspominają je zwykle przez długie lata, i to niestety nie ze szczególnym sentymentem - kilkukilometrowy marsz pagórkowatym lasem, zakończony wspinaczką na strome wzniesienie to nie przelewki. Tym bardziej, że czekający u celu obiekt, mimo że piękny i intrygujący, może rozczarowywać - kamienna wieża jest zamknięta na cztery spusty, a rosnący dookoła las jest zbyt wysoki, żeby ze wzgórza "Strażnica", na którym stoi latarnia, mogło być cokolwiek widać. Jedyne, co można zrobić, to przenieść się w wyobraźni do czasów przedwojennych, kiedy "Kikut" nazywał się "Kieck Turm", i nie miał nic wspólnego z nawigacją morską. Był na mniej ni więcej, tylko wieżą widokową - nagrodą za forsowny spacer i wspinaczkę po schodach była więc wtedy przepiękna, widziana z wysokości niemal 90 metrów (odpowiednik ok. 25 pięter) panorama Bałtyku (od południa), i wspaniałych lesistych wzgórz wolińskiego wybrzeża - od wszystkich innych stron świata. Ech... Dziś jednak zamiast poddawać się nostalgii za tym, co odeszło (a może kiedyś jeszcze wróci) można zejść ze wzgórza w stronę morza - najpierw czerwonym, a potem czarnym szlakiem - by w końcu odpocząć i ochłodzić się na pięknej dzikiej plaży.